piątek, 31 maja 2013

Czy mógł bym upaść niżej?

Otóż mógł bym. Bo w sumie tak z dnia na dzień robi się coraz gorzej. Prąd za tamten miesiąc nie zapłacony i już się upominają. Gdy mi go wyłączą, katapultują mnie tym do epoki kamiennej. Wszystko tu jest na prąd, ciepła woda, ogrzewanie, kuchenka elektryczna. Telefon stacjonarny pewnie działać nie będzie no i gdzie komórki podładować. Gdy trzeci raz mieszkania nie opłacę, wylatuję stąd i ląduję na ulicy. No ale mam jeszcze dobre dwa tygodnie by to wszystko pozałatwiać.

Dziś powinny wpłynąć bezrobotne na konto, ponieważ oddałem papiery dokładnie miesiąc temu, trzydziestego kwietnia. W ten sam dzień załatwiłem papiery z opieki społecznej, by mi dopłacali coś, bo bezrobotne to jak bąk wysrał. Czekałem na potwierdzenie bezrobotnego, które powinno przyjść w ciągu dwóch tygodni po zdaniu papierów.

Nie przyszło.

Dodam, że potrzebne mi to potwierdzenie, bym załatwił sobie dopłatę do mieszkania no i do papierów o dopłatę z opieki. Myślałem że może zapomnieli wysłać, zgubiło się po drodze pocztą no chuj wie, myślałem że po prostu za dużo mają na głowie więc czekałem cierpliwie, myślałem że mają w komputerze zapisane że trzydziestego wyślą mi pieniądze na życie bo przecież muszę z czegoś żyć, bo mi się należy. Na koncie jednak nie pojawiło się nic.

Zdezorientowany oraz wściekły zadzwoniłem do nich, pytając o co chodzi, że to już miesiąc minął od kiedy oddałem papiery. Ta babka przy telefonie sprawdziła w komputerze i stwierdziła, że oni żadnych papierów nie mają i że ja im nic nie oddałem. No jak kurwa nie oddałem? Nawrzeszczałem się na nią i mówię że nie mam ani grosza w kieszeni, ani kromki chleba w szafce, po prostu nic i liczyłem z tym że dziś mogę pojechać na zakupy i przynajmniej parę rachunków zapłacić jak prąd i mieszkanie, już sraj na ten internet i telefon. Powiedziała, że ona mi wierzy, sprawdzi to i poszuka tych papierów po czym oddzwoni i powie ile potrwa ich opracowanie a w międzyczasie przyśle mi nowe podanie, które na nowo muszę wypełnić. Mówie jej że takie coś znów dwa, trzy tygodnie potrwa i pytałem co ja przez ten czas żarł będę, tynk ze ściany? Powiedziała bym poprosił rodzinę o pomoc... taaaa... przyjaciół... kurwa jakich? znajomych... no kogo? Powiedziała że muszę jakoś wytrzymać, ona się pospieszy i da znać.

Odłożyłem. Jestem teraz kompletnie bezradny. W portwelu sześć centów, w garnku ostatnie dwie chochle zupy pomidorowej, więcej nie mam nic. Też nie mam do kogo zgłosić się z pomocą bo przecież nikogo nie mam. W weekend zatem głodówka, zresztą głoduję już od dobrych dwóch tygodni przez co straciłem na wadze. Jestem kompletnie zdezorientowany i bezsilny, nie potrafię już się nawet zdenerwować...

W poniedziałek jadę do urzędu pracy narobić im wojny. Spieprzyli mi sprawę przez ich własne nieogarnięcie i bałagan ale cóż, z moim szczęściem to przecież nie jest dziwne. Wryje im w te zbite łby że nie mam kompletnie za co żyć, że to ich sprawka i mają mi w tej chwili pomóc i wypłacić jakąś zaliczkę. W sumie nie chcę tego bo pod koniec zabraknie mi na rachunki ale przecież coś jeść muszę. Mam jeszcze możliwość pójścia do księdza z ośrodka w którym byłem ale tam przecież też im coś wiszę więc wstyd znów o pomoc prosić... mogę też pójść do diakoni i powiedzieć im co się dzieje, może dadzą mi trochę jedzenia, albo pójdę do kościoła no nie wiem... inaczej zostaje mi pójść kraść albo wygłodzę się i lądując w szpitalu pokażę im że to wcale nie prawda co wszyscy tak mówią, że niemcy nie dadzą tutaj nikomu głodować? Może wtedy ruszą te swoje płaskodupia z tych stołków przy biurku i zrobią coś wkońcu, by mi pomóc? Albo naprawdę popełnię jakieś przestępstwo i pójdę siedzieć bo po pierwsze mogę mieć swoją celę tylko dla siebie, trzy posiłki w dzień i święty spokój na jakiś czas, zatęsknić to i tak mało kto by za mną zatęsknił.

Nie wiem. Po prostu nic już nie wiem. Jedynie to, że nie mam już na nic sił i że mam wszystkiego serdecznie dość.

2 komentarze:

  1. Ehh to jest normalnie okropne co tam sie dzieje ... jak to przeczytalam to odechcialo Mi sie wszystkiego ...Pieprzone urzedasy i tak juz zaczyna byc wszedzie i juz nawet zaczyna sie robic tak jak w Polsce ...Ale nie mozesz tego tak zostawic i musisz walczyc o Swoje.Na pewno jest wiele ludzi w takiej sytuacji jak Ty i przeciez ktos musi Im pomagac.Musi byc nawet jakas instytucja ktora dla takich ludzi wydaje darmowe posilki... w Polsce tak jest ze to chyba z Opieki Spolecznej takie rodziny normalnie codziennie dostaja darmowe posilki...Musisz sie wszystkiego dowiedziec i nawet jak bedzie trzeba to pojdz znowu do tego ksiedza i On na pewno Ci pomoze i pokieruje Cie tam gdzie trzeba.Trzymam kciuki zeby wszystko w koncu sie udalo :) ...S... :*

    OdpowiedzUsuń
  2. jebane życie...

    OdpowiedzUsuń