poniedziałek, 31 marca 2014

Takie tam o pierwszym Kwartale

Rok 2014 rozpoczął się dość przyzwoicie. Jak już w ostatniej notce wspomniałem, oddano mi dość sporo pieniędzy za prąd. Kasa się przydała bo byłem na zasiłku i musiałem obracać każdego centa po kilka razy w dłoniach, by starczyło w miesiącu. Do tego wykryłem, że właścicielka mojego mieszkania przez cały czas mnie oszukiwała i wyciągała ode mnie pieniądze, które jej się nie należały. W skrócie: co roku podliczane są tutaj koszta za światło w klatce schodowej i piwnicy, ścieki, dozorcę, ubezpieczenia różne itd. Ja, jako facet który to mieszkanie wynajmuje płacę miesięcznie podstawowy czynsz PLUS opłaty za wyżej wymienione rzeczy. Przez dwanaście miesięcy nazbierało się tego, właścicielka dostaje wtedy roczny rachunek za te ubezpieczenia, ścieki itd i powinna rozliczyć się z tym, co ja jej przez te dwanaście miesięcy zapłaciłem. Jak już się rozliczy, to w zależności od tego ile kosztują ubezpieczenia, ile ścieków poszło, ile dozorca kosztuje, muszę jej dopłacić albo ona zwrócić mi jak dostała ode mnie za dużo pieniędzy. Sukinsynka jednak nie zrobiła tego tylko wysłała ten cały rachunek mi a ja idiota nie kumałem tego jeszcze (ta suka chyba też nie) więc dawałem jej więcej kasy żyjąc ze świadomością, że to ja muszę to wszystko zapłacić. Mało tego, terroryzowała mnie esami, telefonami i na czacie wyłudzając ode mnie pieniądze, przyjeżdżała tu by odebrać kasę własnoręcznie olewając to, że nie mam ani grosza i że muszę głodować. Przez przypadek jednak dowiedziałem się jak to działa i jak to się oblicza. Okazało się, że powinna mi zwrócić ponad 400 euro za rok 2012 i 500 za rok 2013. Ona nawet nie wiedziała że czynsz w lipcu tamtego roku wzrósł! Wszystko ja musiałem jej mówić i poinformować. I to ma być właścicielka mieszkania która je wynajmuje poczciwym osobom? Babsztyl pojęcia o takich sprawach nie ma. Ona myśli pewnie że ja jakiś idiota. Podliczyłem wszystko, doliczyłem wyłudzone przez nią pieniądze, pogadałem z administratorem tego domu, który jest też współwłaścicielem tego mieszkania (to on mi podpowiedział jak to się rozlicza i sam nawet podliczał) i wywnioskowaliśmy, że nie zapłacę jej za marzec ani kwiecień. Wieśniara w szoku, okłamuje współwłaściciela twierdząc że kilka czynszów z tamtego roku niezapłacone, terroryzuje mnie do dziś, wymyśla jakieś durnoty, twierdzi że to JA jej pieniądze wiszę (mimo tego, że mam wszystkie opłaty czarne na białym, na wycinkach z konta) i nie daje mi żyć. Olewam to. Nie odbieram jak dzwoni, nie odpisuję na jej wieśniarskie esy i w ogóle nie interesuje mnie jej pieprzenie o pieniądzach, które jej się nie należą, tylko robię swoje. Wyjebać mnie stąd nie wyjebie, bo nie ma konkretnego powodu. Poszedł bym do adwokata ale nie mam żadnego świstku od niej, żadnego upomnienia czy coś w tym stylu, co mógł bym mu pokazać, tylko durne esy i słowa przy telefonie. Olewam tą materialistkę szwabską mordę. Nigdy nie przypuszczałem, że mógł bym jakąkolwiek kobietę tak znienawidzić. Oszukała mnie, okradła, przez tą pindę głodowałem dniami, nie spałem nocami, bo oddawałem jej wszystko co miałem, by tylko jak najszybciej spłacić jej Pseudo rachunek. No terrorystka kurwa. Dobra koniec o niej.

Mam tu dwóch kolegów z polski, przyjechali jakieś dwa lata temu do pracy. Nie wyszło im za bardzo, pozwalniali ich. Do tego zostali wyrzuceni ze swojego pokoiku gdzie dotychczas mieszkali i to z dziś na jutro. Gdyby nie ja, wylądowali by pewnie na ulicy, pod mostem czy na strychu u znajomego więc przygarnąłem ich pod swój dach. Z początku nie podobało im się tu, wiocha zabita dechami, sklepu tutaj niet, tylko piekarnia i masarnia, w których żarcie po kosmicznych cenach. Raz Darek poszedł do masarni (Darek i jego syn to Marek) kupić kilka plastrów szynki, szczęka mu opadła jak miał zapłacić: ponad 4 Euro! Powaliło? Chleb w piekarni trzy Euro, pogięło? No ale ok, musieli zaakceptować, lepiej zapłacić trzy euro za chleb na wsi w piekarni która jest zaraz na przeciwko (dobry chlebek) niż mieszkać gdzieś pod mostem i nie mieć gdzie się umyć czy coś ugotować. Z początku nie respektowali tego, że są moimi gośćmi, nie respektowali mojego zdania. Nie podobało im się na przykład to, że tu jest przyzwoity dom z normalnymi rodzinami, gdzie małe dzieci muszą spać o ósmej i nie ma darcia się czy balangowania. Trochę potrwało aż im to wbiłem do głowy że ma być spokój, że to moje mieszkanie a oni muszą się zachować, ale przyzwyczaili się już i zaakceptowali. Nudzili się tu, ale też im przeszło, każdy ma swoje zajęcie, swoją rolę i wiedzą jak i czym się zająć. Jest w sumie spoko, nie jestem sam i mam z kim pogadać. Nie siedzę już na jakichś gierkach, czatach czy fejsach, bo mnie to już nie bawi. Chcę z kimś pogadać to mam tych dwóch chłopaków pod nosem. Czasem się pożremy, powarczymy na siebie ale to chyba normalne conie? W każdym razie szybko się uspokajamy i zapominamy o wszystkim. Ogólnie jest fajnie.

Dnia pewnego dostałem z urzędu pracy propozycję od agencji, dla której przed laty pracowałem. Robota miała być w firmie, o której już kilka notek wcześniej pisałem, gdzie pracowałem rok temu. Mimo faktu, że już kilka razy w tej agencji byłem prosić o pracę, mimo tego że mnie już nie chcieli i odsyłano mnie, chciałem spróbować jeszcze raz. Zależało mi na tym by wrócić na swoje stare śmieci, do firmy którą znam, do kumpli i maszyn którymi władam jak niegdyś swoją hakamą (miecz) i miał bym tam w agencji paść im na kolana prosząc by mnie przyjęli, to bym padł. Miałem już tego bezrobocia i braku pieniędzy powyżej uszu. Wyruszyłem więc na autostopa w stronę miasta. Zatrzymał się pewien turek i wziął mnie ze sobą. Okazało się że jest szefem pewnej firmy i po krótkiej rozmowie o moich planach powiedział mi, że potrzebuje dwóch ludzi, po czym zaproponował mi robotę u siebie na cztery tygodnie, poprosił też bym popytał znajomych czy ktoś chciał by pójść do niego do pracy. Ucieszyłem się, ale i tak zaglądnąłem do tej agencji. Ku mojemu zdziwieniu zaproponowano mi drugą szansę... jednak opowiedziałem tej pani, że przez przypadek poznałem kogoś i mam zaklepaną pracę na miesiąc. Zapisała moje dane i powiedziała, że jak przepracuję ten czas u turka mam się u niej zgłosić, a ona w tym czasie powiadomi moją dawną firmę i spyta, czy oni mnie tam chcą. Jak tamtejszy szef usłyszał moje nazwisko, to codziennie do niej wydzwaniał prosząc o to, by mnie tam jakoś ściągnąć a ona bombardowała mnie telefonami i sesemesami pytając jak się sprawy o pracy u turka miewają. Cóż, wziąłem Marka ze sobą i pojechaliśmy do turka. Ja przepracowałem u niego tylko dzień i miałem dość. W ten dzień bowiem źle się czułem i osłabłem w pracy, a jak dowiedziałem się że mam pracować wysoko na regałach to całkowicie zwątpiłem (lęk wysokości) Marek tam został a ja na drugi dzień wybrałem się do agencji. Kilka dni później pracowałem już w swojej dawnej firmie. Marek miał dziś ostatni dzień u turka bo odrobili swoje i nie ma już tam roboty, ja pewnie jak bym tam te cztery tygodnie przepracował to znalazł by się ktoś inny na to wolne miejsce w agencji i teraz musiał bym się znów na zasiłku meldować, więc dobrze wyszło. Do tego agencja załatwiła mi nocki - moja ulubiona zmiana, bo więcej kasy a po drugie lubię nie spać w nocy. Nocki zaczynam od siódmego, teraz mam na ranki... chujnia wstawać o trzeciej nad ranem :p Hmmm a Darek? Załatwił sobie pracę na budowie.

Co jeszcze takiego... poznałem kogoś fajnego :) o, rymuje się nawet... świetna kobieta i mimo tego że mieliśmy dość ostre "krótkie spięcie" przez moje głupie zachowania, mimo tego że ona czasem też przesadziła, czekałem cierpliwie na nią. Cóż, nobody´s perfect. I mimo tego że czasami miałem jej już dość, nigdy się nie poddałem i czekałem aż wszystko się uspokoi. Jest mi bardzo ważna i jest moją osobistą motywacją na zmiany. Widzę w niej sens życia, stałem się lepszym facetem... nie piję (tu są dwa powody czemu, ona i coś innego jeszcze) chętnie chodzę do dentystki mimo mojej fobii, bo obiecałem jej że się do niej kiedyś uśmiechnę. Już pytała raz czemu się nie uśmiecham, więc z wielkim trudem wytłumaczyłem dlaczego. Koncentruję się na pracy, mam lepsze samopoczucie, udało jej się po prostu mnie odkręcić :) Świetna jest, bardzo za nią jestem, ciągle mam ją w myślach a nie znamy się przecież tak długo... hmmm coś musi w tym być, jeszcze nie wiem dokładnie co, ale niebawem się pewnie dowiem, na pewno coś zajebiaszczego ;) Raz padł mi internet to się wściekała bo tęskniła, raz mnie przez kilka dni w domu nie było i nie miałem komóry naładowanej to nie mogłem wejść w neta, też się wściekała, zadzwoniłem zatem do telekomu i zawarłem umowę na dwa lata by zawsze i wszędzie mieć z nią kontakt. No i komóry zajebiste dawali :) Pożyjemy zobaczymy co i jak to będzie.

Rok 2014 zatem zapowiada się świetnie. Mam tylko nadzieję, że nie zacznie się wszystko tak nagle pieprzyć jak to często bywa. Gdzieś w horoskopie wyczytałem kiedyś że ten rok ma być dla mnie wspaniały, pełen pozytywnych zmian i wszystko ma być lepiej. No ja przesądny w sumie nie jestem ale zobaczymy jak to się wszystko potoczy. Trzymać mi kciuki by było tak jak w tym horoskopie pisano, trzymać mi kciuki by było prawdą to, że pech mnie opuścił a szczęście wita do mych drzwi :)