piątek, 18 stycznia 2013

Żydówka

SMS do mnie:

Ona: Co robisz?
Ja: Siedze w kauflandzie na kiblu, Ty, tutaj wisi automat, w nim są gumowe pipki za trzy euro. Troche drogo conie?
Ona: Ty idioto!!! :D

Odbierała wtedy synka z przedszkola, roześmiała się po pachy, ludzie, którzy przyszli wtedy po swoje dzieci durnowato się na nią popatrzyli :)

Uwielbiam ją rozśmieszać. Poznaliśmy się jakieś piętnaście, szesnaście lat temu? zupełnie przypadkowo, była najlepszą przyjaciółką mojej ex, a ex poznałem przez randkowy portal telefoniczny.

Jej esek do mnie:
- Idę spać, dobranoc
Na co ja - zaśpiewać Ci kołysankę?
- poproszę... - odpowiada
- spoko, przymknij oczy, ułóż się wygodnie, odpręż się.... Mimimiiii, dorefasiiii, raz raz, uwaga! śpij ty pindo śpij! Jak nie to będzie w ryj! Zamorduję ci barana a jego wnętrzności porozżucam wokół twego wyra! Jego krwią wysmaruje twoje ściany, śpij dobrze śpij smacznie, śpij...

No po niemiecku fajnie się rymuje, po polskiemu raczej nie. Pół nocy nie spała.

Gdy pojechałem do mojej (wtedy) dziewczyny, to ona tam była. Zresztą już ją w sumie znałem, bynajmniej przez telefon bo rozmawiałem wtedy z moją, a czasami z nią. Jakoś od razu wiedziałem że się mocno zaprzyjaźnimy. Czubiła mnie, a ja ją, no cóż, kto się czubi ten się lubi, tak jest do dziś, nawet po tylu latach :)

Jej post na fejsie:
Ta cholerna *** wzięła i chamsko mnie w nocy obudziła, ma przechlapane, normalnie ją uduszę (jakaś jej koleżanka)
1:15 nad ranem, moja przerwa w robocie. Esek do niej:
- Ty słuchaj, widziałem na fejsie twój post, że koleżanka Ciebie w nocy obudziła. Chamówa conie? Tzn. jak ona mogła? Ja bym tak nie potrafił, przez serce by mi nie przeszło budzić Ciebie w środku nocy, chamstwo!
Jej odpowiedź po kilku minutach
- Ty chuju....

Pamiętam jak do dziś, siedzieliśmy u mojej byłej w pokoju, moja ex polazła po frytki i kiełbaskę. Milczeliśmy. Gapiła się na mnie swymi ciemnymi ślepiami, peszyło mnie to trochę więc aby zabić ciszę zapytałem jakiego jest poglądu.

 - Katoliczka? - pytam...cisza, gapi się na mnie o tak: O.o
- Ewangeliczka? - ...dalej cisza i gapienie na mnie jak autobus: o.O
- Świadek jechowy? - ...nic a gały tak: O.O
- Żydówka może...? - I tu się roześmiała, od tego momentu nazywam ją żydem.

Jej esek do mnie:

Ona: Zbij mnie
Ja: WTF???
Ona: lol, dobrej nocy miało być! Sorry, mój T9
Ja: (po kilku dziwacznych eskach już, co to jej T9 w komórce nie raz słowo przekręcił) Ta twoja komórka jest psychicznie upośledzona, idź się z nią leczyć, albo to narkomanka jakaś, weź ją wyślij do uzbekistanu, tam są szamani, oni wypędzą całe to zło które w niej siedzi, dasz im flache i pięć euro ale za to odzyskasz zdrowiuśną komóreczkę spowrotem

Siedzieliśmy u mojej byłej w kuchni, jedliśmy frytki z majonezem i ketchupem, a do tego pieczoną kiełbaskę. Chciała mi obrzydzić jedzenie więc otworzyła swoją pełną buzię i pokazuje mi co ma przeżutego w środku - UOAAAAAAAAAHHH... - jęknęła wtedy, no cóż, że to niezdara, wyleciały jej niechcąco te całe przegryzione wnętrzności na stół, ale potrafiła się przynajmniej zaśmiać z samej siebie. Innym razem zaś paliła papierosa, chyba ręka ją zaswędziała. Chcąc się podrapać przypaliła się i krzyknęła z bólu. Na moje pytanie co się stało, opisała mi swój mały wypadek, i to bardzo, ale to bardzo szczegółowo, przypalając się na końcu tłumaczenia jeszcze raz.

Pamiętam, jak leżałem na wyrku pięjtrowym u swojej byłej, na dole a ona na górze. Znudzony oglądam jakiś program w TV... I jak mi nagle coś przed kineskopem z góry w dół nie przeleci! I z wielkim hukiem uderza o podłogę i stęka "Auuuuuu!" Wystrachałem się jak nie wiem co, spoglądam w to dziwne coś, leżące na podłodze, śmiało się a ja się mało nie posikałem. Chyba tłumaczyć nie muszę co to było?

Było takich przygód z nią o wiele więcej, niezliczona ilość w sumie. Jeśli chodzi o to, by ją rozśmieszyć to nigdy nie brakuje mi pomysłów. Uwielbiam to robić, uwielbiam poprawiać jej chumor. Uwielbiam tą pindę żydowską i mam nadzieje, że nasza przyjaźń nigdy się nie skończy :)

Ona: Ja kiedyś na prawdę książkę napiszę
Ja: Ta? a o czym?
O: Nie o czym, tylko o kim
J: No to o kim?
O: O Tobie i o mnie
J: Ciebie to już kompletnie powaliło
O: Nawet tytuł już mam
J: ...Hmmm?
O: "Mój najlepszy przyjaciel, ten chuj"

3 komentarze:

  1. Żydówka jest niezła :D Ma te Swoje szajbnięcie i to jest fajne :) Chociaż bywały momenty że była wobec Ciebie nie w porządku to jednak przyjaźń przetrwa nawet najgorsze momenty :) Ludzie się zmieniają i mam nadzieję że Ona się zmieni i pójdzie po rozum do głowy jeżeli chodzi o te Jej sprawy...wiesz jakie :) ...S... :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no była nie w porządku ale to nie znaczy że zaraz ją przez to oleje. Zjeby dostała, przeprosiła, przyjaźń jest po prostu silniejsza, zresztą, nobody´s Perfect :)

      Usuń
  2. Przyjaciele to cudowne stworzenia. Dają masę śmiechu, miłych wspomnień i są z nami w najtrudniejszych chwilach. Obyś spotkał jak najwięcej takich ludzi na swej drodze ;)

    OdpowiedzUsuń