Święta, święta i - jak to pięknie powiadają - po świętach. Wigilia spędzona u rodziców, obżarstwo pierogami z serem, kapustą i grzybkami, ba, nawet nowoczesne pierogi z łososiem się spróbowało. Bigos, karp, na którego zawsze czekam calutki roczek, a za karpiem przepadam. Ciasta różnego rodzaju, Kutja, Leczo było nawet, hm co jeszcze... barszczyk z uszkami, krokiety, sałatka... same smakowite smakowitości urozmaicone, od stołu odejść nie potrafiłem a brzucho rósł i rósł i rósł... ciałko moje skromne się rozleniwiło więc się spało i jadło, jadło i spało, no i się też siedziało rozlraczonym rozkrakiem w fotelu drapiąc brzucha. Potem pojechało się na kilka dni do brata, z nim posiedziało i pogadało, kilka zajebiaszczych filmów obejrzało takich jak "Ted" albo "Dyktator" :D Normalnie jaja jak berety w tych filmach, mao szkła kontaktowe mi ze śmiechu i płaczu przez śmiech nie wypłynęły ^^ Dyktatora to ja na prawdę polecam, teraz siedzę,. piszę i brechtam przypominając sobie parę scen hahah ^^
A potem był Sylwek u ojca. Miło było, chociaż były momenty, w których najchętniej bym po prostu wstał, wyszedł i nigdy więcej już tam do niego nie przyjechał. Nie będę tu o szczegółach pisał. Wiem tylko jedno, że gdybym nie przeszkodził i uciszył wszystkich, to pozabijali byśmy się tam pewnie, wszyscy na raz... BTW, mimo wszystko Sylwek nawet udany, no fajnie było :)
Przed świętami szefu poprosił, bym przyszedł już drugiego do pracy. Zgodziłem się, jednak wiedziałem że to nienajlepszy pomysł by był, bo bym się po prostu nie wyrobił, dlatego na imprezce wigilijnej poprosiłem go o wolne drugiego i że na pewno będę dzień później. Był on już po kilku piwach więc z uśmiechem odparł że rozumie, że jak nie dam rady inaczej to mogę przyjść trzeciego. Tak też było, od ojca wróciłem w środę, a w czwartek na rano do tyry. Od poniedziałku znów moje nocki, więc wszystko wraca do starego ładu. No... tylko ten brzuch troche za wielgaśny, a był mniejszy ^^
Mój temat na rok 2013 to WALKA.
Któż by się spodziewał... w sumie od urodzenia walczę z życiem oraz samym sobą, ale to teraz taka "inna" walka. Chodzi o cele, które sobie stawiam. Był czas w których mówiłem sobie "to chcę osiągnąć" no i osiągłem. Potem "a teraz to" i dałem radę. Cel po celu, za celem, przed celem i zawsze się udawało. Tzn prawie, ale udawało zazwyczaj. Ostatnio jednak tylko gadam. Mówię, stawiam sobie jakieś zadanie i nie robię w tym kierunku nic, jak by czekając aż ono się samo spełni. Hm... wymówką na to może będzie to, że rok 2012 nie był aź taki zajebisty i zdemotywował mnie masakrycznie? Utrata pracy jako prezent pod choinkę wtedy? Uzależnienie od grubasa bo bym zdechł z głodu? (gruby to taki mój kolega u którego przez kilka miechów byłem, może kiedyś palnę o nim notkę a kurde na prawdę jest co pisać) No pojęcia nie mam, wiem tylko jedno, w rok 2012 wkroczyłem jako wrak, a nie człowiek i może to tak zapromieniowało i spieprzyło go kompletnie. Ale teraz nieee, teraz się nie dam zniszczyć!
O kilku celach mogę napisać, ten pierwszy to zmienić się. Wczoraj ktoś mi powiedział, że może to pora zmienić to, co pisze tu "O mnie" na blogu, tutaj u góry po lewej. Dlaczego? Bo przez to zawsze cierpieć musiałem. Zawsze, bez wyjątku i jeśli tego nie zmienię, zacierpię pewnie jeszcze nie raz a to mnie znów pociągnie w dół i wywali na glebę, niszcząc wiele co sobie zbudowałem. Drugi cel to zakopać przeszłość głęboko pod ziemię, pozostawiając sobie kilka miłych wspomnień których nikt już mi nie odbierze. Trzeci, pokonać swoją dentystofobię, która zniszczyłs mój uśmiech, przez którą przestałem się uśmiechać, by nie odstraszać. Zacisnąć pięści i iść do mojej dentystki która moją jamę ustną już zna, zna to że tak strasznie się boję i to rozumie, wpieprzając mi zawsze kilka znieczuleń na raz, nawet wtedy gdy to nie potrzebne, która zna moje drgawki gdy tylko zobaczę jakiś przyrząd spiczasty i która stanowczo mi mówi, bym szerzej otworzyl buzię niemal warcząc na mnie. Czwarty cel to "lizać dupę" szefowi by jak najszybciej przyjął mnie na stałe, piąty, prawko. Jeśli prawka nie będę mógł przez oczy, to operacja, dowiedzieć się wszystkiego co i jak, walczyć o to, by kasa mi tą operację opłaciła. Jako auto, chciał bym smarta Roadstera, a jeśli nie roadstera to for two. Chcę umeblować sobie mieszkanie, chcę stać się człowiekiem i wyjść do ludzi, tylko nie w tym stanie co teraz... chcę, i wiem że tego osiągnę. Będę walczył i nikt mi na drodze nie stanie i mi nie przeszkodzi. Żadna przeszłość, żadna zła siła, nikt. To już postanowione.
Szczęśliwego nowego roku wam wszystkim życzę :)
No to życzę Ci żeby te Twoje wszystkie postanowienia się spełniły Żebyś nie musiał już prosić o dojazd do pracy i żebyś miał śliczny uśmiech :) Wystarczy dobrać odpowiedniego dentystę i fobia minie Szczęśliwego Nowego Roku :* ...S...
OdpowiedzUsuńTakże życzę Ci aby to co sobie postanowiłeś wyszło. Wszystko w Twoich rękach, pamiętaj o tym, szczególnie, gdy będzie bardzo źle.
OdpowiedzUsuń