Jestem. Żyję. I miewam się całkiem dobrze.
Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad reaktywacją bloga, ale jakoś nie mogłem się za to zabrać. No ale ktoś mi parę dni temu anonimowo napisał, bym w końcu dał tutaj znać o sobie, bo ostatnia notka dobre 5 lat temu pisana. No i ona (przypuszczam, że to kobieta) w sumie "popchnęła" mnie w tą stronę i zmotywowała do tego.
Gnida nie chce powiedzieć mi kim jest :p Wie bardzo dużo o mnie i mniej więcej co się u mnie działo, ale nie może mi powiedzieć kto to. Jedyne co wiem to tylko to, że nie nazywa się tak, jak na Facebooku się nazwała. Konto fejkowe, imię tak samo no i tam właśnie napisała. Na pewno mieliśmy kiedyś jakiś głębszy kontakt, pewnie była mi bliska. Przez ostatnie dwie noce (w pracy) główkowałem nad tym kim ona może być? Bynajmniej nudno nie było, bo praca zanudzała. W każdym ądź razie to nie będzie nikt z "teraz", bo już z nikim w PL nie mam kontaktu i z nikim nie pisuję, więc to musi być ktoś z dawien dawna.
Mam się dobrze. U maciora już od dawna nie mieszkam. W ostatniej notce napisałem o mieszkaniu, które oglądałem, dostałem je od razu bo ja to mieszkanie dosłownie na kolanach u maklera wybłagałem. W ciągu paru dni wyprowadziłem się i tym samym rozpocząłem nowe, normalne życie w ładzie, spokoju i świeżutkim powietrzu. Po jakimś czasie wyprowadził się Ciota, bo babkę sobie znalazł a po ciocie wyprowadził się nawet kot :D Śmierdziela dopadła ogromna karma, no i on sam już tu nie mieszka, karma go tak zajebała i mnie to bardzo uradowało. No ale tą całą historię o nim napiszę kiedy indziej.
Jak tak czytam te swoje dawne wpisy to aż za głowę się łapię. Jak ja tak mogłem żyć u tego maciora? Jak ja to w ogóle wytrzymałem? Co mnie poniosło, by wprowadzić się do tamtego chlewu? Czy powtórzył bym to wszystko?
Szczerze?
Prędzej bym zdechł. To było przeżycie które nie życzę nawet największemu wrogowi. On był wtedy jedyną opcją, jednak gdybym wiedział że będzie tak jak było (o wiele gorzej niż wcześniej, gdy go odwiedzałem) to poszukał bym jakiejś innej opcji. Teraz jest bardzo fajnie, zapłaciłem za to co mam ogromną cenę. Ale cieszy mnie to że Śmierdziel padł na ryj, i to konkretnie. To mnie bardzo cieszy i daje tą traumę u niego zapomnieć.

Ja Ci dam gnidę, Ty Ty Ty... ��
OdpowiedzUsuńCieszę się, że Cię zmotywowałam do pisania znów, bo naprawdę chciałabym wiedzieć od czasu do czasu, jak tam u Ciebie. Co Ci zresztą już napisałam �� choćby to miało być raz na miesiąc lub nawet rzadziej - ale jednak niech będzie ��
A co do Maciora - to karma zawsze wraca i w końcu najwyraźniej dostał to, na co zasłużył. Najważniejsze, że Ciebie to już nie dotyczy. Aby do przodu ��
PS. Szczerze mówiąc myślałam, że raz dwa się domyslisz, kto to Ci gitarę zawraca, ale widać tych bliskich osób trochę było i masz zonka ��
W każdym razie - czekam na następne posty, będę zaglądać na pewno ��
Kasia (powiedzmy ��)