sobota, 1 grudnia 2012

Mój tydzień

Poniedziałek: dzień przespany, po nocnej sesji rozpierduchy na froncie, jako kierowca ruskich (i nie tylko) czołgów. Gdzieś koło osiemnastej dzwoni mój budzik, wstaję więc, wypiję sobie herbatę, zerknę do Facebooka i może pogadam chwilkę ze znajomymi, po czym zbieram się na nockę. Gadulec milczy.

Wtorek: z rana tak o wpół do szóstej wpadam zmęczony do domu, zaraz pod prysznic, potem jakieś śniadanie (jak mam coś do zjedzenia) oraz sesja na Facebooku, klikanie "lubię to", obczajanie jakichś śmiesznych obrazków czy filmików. Może pogawędka na nim z kimś jak ktoś jest o tej porze online, ale gadulec milczy. Wpól do ósmej dzwoni telefon, godzinka rozmowy a potem wyro i spać, tak do osiemnastej, po czym obczajam chwilkę kompa i zbieram się do roboty a gadulec... no, milczy.

Środa, czwartek: jak powyżej opisany wtorek, z tym że robię się coraz bardziej zmęczony (zmęczenie objawia się tu i zaczynam odliczać dni do weekendu) coraz większy brak koncentracji w pracy, co ukazuje się moim ciapciarstwem: tu coś zwalę ze stołu, tam coś mi wyleci z rąk, położę gdzieś narzędzia i zapominam gdzie, więc szukam jak głupi a to przecie czas kosztuje, gdzie indziej zaś spierdzielę maszynę i trzeba to jakoś naprawić (poradzić sobie muszę sam, jestem kierownikiem na nockach i nie mam nikogo do pomocy, oprócz kilkoro ludzi z innej hali produkcyjnej ale zazwyczaj nie chcę im zawracać głowy) bo jestem na tych nockach sam (mam opcję wyżucić szefa z wyra ale zazwyczaj krępuję się budzić go z powodu jakiejś błachostki, z którą przecież sam sobie poradzić mogę, co innego jak by się firma zapaliła)

Piątek: dzięki bogu piątek! jeszcze dziś trzeba się pomęczyć, jedna noc, zbieram wszystkie siły, koncentruję ąz się dymi ze mnie (z wczoraj na dziś jednak mi ta koncentracja nie bardzo wyszła i zjebałem coś, co znów sam naprawić musiałem, z małą pomocą kierownika innej hali ale większość naprawy przejąłem ja) godzina czwarta, sprzątam, piszę protokół dla poniedziałkowej, pierwszej zmiany, wyłączam maszyny, a ta cisza która panuje wtedy w hali mówi mi że wkońcu koniec! Weekend! Wyłączam światła, zamykam firmę i dyla do domu!

Sobota: śniadanie, prysznic, trochę Facebooka, wszyscy śpią, wkońcu to sobota. O wpół do ósmej telefon milczy. Gadulec w AQQ czerwony, ten też milczy (od dłuższego czasu już zresztą) Zanudzony i zmęczony zbieram się do spania

Gdy wieczorem wstaję, włączam kompa, nagle "brzdęk!" odzywa się gadulec! Dziwne uczucie mnie wtedy nawiedza. Ktoś do mnie napisał, przypomniał sobie o mnie! No jaja, zerkam zaciekawiony, cóż, reklama. I wtedy zaczynam się nudzić

Cała noc na niedzielę przesiedziana w grze. Z czasem i ona zaczyna mnie nudzić więc włączam TV. W TV jednak często nie ma nic, wtedy nie wiem co ze sobą począć i z niecierpliwością oczekuję poniedziałku, by wybrać się wypoczęty i zanudzony do pracy.

A gadulec milczy.

2 komentarze:

  1. Aj tylko ten gadulec i gadulec :D Wiesz ja nie jestem w stanie nic na to poradzić że masz takich znajomych którzy pamiętają o Tobie tylko wtedy jak coś chcą... Skoro Oni mają Cię w dupie to Ty też miej ich w dupie... Ja to bym wolała w ogóle nie mieć znajomych niż mieć takich fałszywych znajomych którzy piszą z Tobą tylko dlatego że akurat Im się nudzi a jak znajdą innego rozmówcę to już Cię nie znają...Ale masz jeszcze mnie :) A Ja nie wyrzucam zabawek w kąt tylko dlatego bo Mi się znudziły ... Widocznie niektórzy nie dorośli do tego żeby umieć żyć w przyjaźni... Ale walić Ich...mają pecha :D ...S... :*

    OdpowiedzUsuń
  2. No to chyba nie milczy, skoro masz jeszcze pannę S. Poza tym ludzi na planecie jest od groma i ciut. Zawsze możesz poszukać kogoś nowego, wtedy gadulec milczeć przestanie.

    OdpowiedzUsuń