wtorek, 18 grudnia 2012

Ciężka praca skierownika

Poniedziałek wieczorem. Wychodzę na przystanek, jak zawsze i czekam na kolege, z kórym jeźdźiłem w tamtym tygodniu, w sobote rano po pracy umawiając się zresztą na 18:20, standardowo. Czekam i czekam, a gostka jak nie byo tak nie ma. Z niecierpliwością yerkam na komórka, nic. Pomyślałem "zadzwonię", tak też zrobiwszy musiałem stwierdzić fakta, że ma wyłączony swój dryndafon. Zdygany myślę by zadzwonić do kogo innego co ma w tym weeku nocki ale o tej porze on już pewnie w drodze, przed firmą, cóż, pierwsza myśl, ludzie są tacy że nie zawróci napewno, nie podjedzie po mnie (chociaż to wcale nie daleko) więc wykręciłem numer na taxę. Podjechała po kilku minutach, kierowca mieszka tu na wsi, zatrzymaliśmy się jeszcze przed bankiem bym mógł go zapłacić i po krótkiej bitwie z moją kartą od bankomatu (pierdzieli się, ale dostałem w piątek nową i nie wziąłem ze sobą) pojechaliśmy pod firmę.

Opóźniłem się o trzy minuty. Kierownik z drugiej zmiany już do mnie podbiega i krzyczy że czeka na mnie, wyjaśniłem sytuację więc pokazał mi co grane, co nie działa, co trzeba zrobić, pokazał mi jeszcze że muszę naprawić pewną formę którą jego pracownik z agencji zrombał a na pytanie "czemu ja?" odpowiedział że miał stresa i nie wyrobił się. Na pytanie gdzie jest Manfred i czemu go ze mną na nockach nie ma, odpowiedział że był dziś rano, robił inwentaryzację i że ma pierwsze zmiany, co znaczy że znów jestem na nockach sam za siebie i firmę odpowiedzialny. Jednak miałem kogoś z agencji, taki polak, starszy taki pijaczek, spoko facet nawet, przyjazny itd... ale jako pracownik? :/ Normalnie pracuje on przy pewnej maszynie, którą na pierwszej, albo drugiej zmianie spierdaczyli więc musiałem mu pokazać inne miejsce pracy. A on...

...Nie skomentuję tego, tak jest lepiej ;] Albo ok, tak z gróbsza:

Nie rozumiał nic, nic do niego nie docierało. Pytał o rzeczy, które dziecko by od razu poniało. Takie najprostsze z najprostszych, na które wpada się samemu z siebie jakoś, on nawet nie wiedział jak skleić taśmą karton... jedno zadanie mu odebrałem, powiedziałem by tego nie robił bo tylko psuje (no ok, pierwszy raz miał taką skomplikowaną robotę więc ok ale reszta?) I wołał mnie odciągając od mojej maszyny, pięć razy mu pokazuję, tłumaczę, ale kurde... może ja jakoś nie jego językiem gadałem? albo po prostu to ja nie potrafię tłumaczyć, mimo że zawsze staram się być dokładny, jak coś tłumaczę? (Czasami nawet za dokładny, niektórzy to znają i przeklinają czasem :) )

Wkurw przyszedł pod koniec roboty, jak musiałem pierwszej zmianie przekazać firmę. Podszedł do mnie i pyta mnie, gdzie wyżucić śmieci (Śmietnik kurwa przed bramą, gostek był tam nawet kilkanaście razy) Spytałem go tylko z jakiej on się palmy urwał i że ma to wyżucić do swojego bagażnika.

Przez całą robotę przyłaził i denerwował, stawiając idiotyczne pytania. Taki zakręcony gość, masakra... :D w sumie udało mi się ponaprawiać to co druga zmiana mi popsute zostawiła, poprodukowałem trochę ale nie za wiele, ale ten wnerw... bo cały czas odciągał od maszyny z powodu jakichś tam błachostek, które mu przecież na samym początku wyjaśniłem. Ciekawe, czy będę go miał dziś wieczorem, jak tak to się załamię ^^

A tak z innej beczki: w piątek impreza wigilijna, będzie cała firma, wszystkie hale, słyszałem że ona jest zawsze huczna i zawsze jest wesoło. W tamtym tygodniu przyszedł sam szef i zaprosił mnie osobiście, inni muszą sie wpisać na kartkę a do mnie przyszedł we własnej osobie :) Jednak nie tylko po to by mnie zaprosić. Przekazał mi jeszcze, że ma zamiar mnie przyjąć w nowym roku na stałe, bo bardzo ze mnie zadowolony i bardzo mi ufa, dlatego nie ma żadnych wątpliwości co do moich znajomości maszyn oraz zdolnoci kierownicze na nockach. No ale tak szczerze, to po dzisiejszej nocy mam jakotakie wątpliwości co do samego siebie ^^

...a potem się pyta czy przyjdę już drugiego do roboty. "Nie ma mowy!" chciałem wrzasnąć, bo inni przecież siódmego zaczynają ale cóż... trzeba myśleć o przyszłości, więc muszę mu się podlizać

1 komentarz:

  1. Rozumiem że na tym zdjęciu to Ty i Twój nowy przyjaciel pijaczek hehe :D Jestem dumna z Ciebie że tak dobrze sobie radzisz w pracy a ludzie to widzą i dlatego Cię doceniają :) Staraj się jak możesz a za niedługo zostaniesz przyjęty na stale ...będziesz więcej zarabiać i Twoja sytuacja finansowa się poprawi :) Tego Ci życzę :) ...S...

    OdpowiedzUsuń