czwartek, 30 sierpnia 2012

Monotonia żarłoka ciastowego

Przez kilka dni zastanawiałem się, o czym by tu napisać notkę. Długo myślałem i nie wpadło mi nic do głowy. W mojej pierwszej notce wspomniałem o pewnej istotce, która zachęciła mnie do stworzenia własnego bloga ale ja zawsze się bałem tego, że nie będę miał co naskrobać... życie moje bowiem jest strasznie nudne, nie robię w sumie nic, oprócz spania, pracowania albo siedzenia w internecie lub przed telewizorem. Czasami wyjdę na zakupy i odwiedzę moją kawiarenkę, w której zamówię kawe oraz kawałek ciasta i obserwuję ludzi gnających z lewej w prawą, czy z prawej w lewą, skądś dokądś pędząc, zastanawiając się co to za ludzie, kim oni są, dokąd tak pędzą i jak im się w życiu wiedzie. A jak jestem w domu to pogadam sobie z kilkoma osobami przez gadulca lub na fejsie, z trzema, czterema osobami? Lecz oni nie zawsze są wtedy, gdy mi się chce by byli więc nudzę się niezmiernie. Gdy pomarudzę im o tym, mówią mi bym wyszedł z domu, poszedł do jakiegoś kumpla ale ja tutaj kumpla nie mam. W sumie nikogo tutaj nie znam, jestem całkiem sam. Tych kilkoro znajomych z neta mówią mi wtedy bym wyszedł z domu i poznał ludzi, lecz niestety strach oraz nienawiść do obcych, spowodowany traumatycznymi przeżyciami z przeszłości siedzi bardzo głęboko we mnie i utrudnia tak udział w życiu społecznym. Moim zdaniem najbespieczniej dla mnie jest poznawać ludzi przez internet, bowiem mam pewien dar, który pomaga mi podpowiadaniem komu mogę zaufać, z kim mogę bespiecznie rozwinąć przyjaźń, czy warto poznać wady oraz zalety tej osoby i jeśli poczuję pewne ciepło, pewne "coś", którym promieniuje ta osoba, nawet zgodzić na spotkanie w realu by dowiedzieć się czy jest ona tą, za którą się podaje. Jeśli jestem pewien że warto, to przejadę nawet setki kilometrów by spotkać się z tą znajomością a jeśli mój dar dobrze podpowiadał, szczęśliwy jestem twierdząc, że zyskałem przyjaciela... jednak całkiem niedawno pomyliłem się co do kogoś, ale o tym nie dziś...

Do wczoraj miało być tylko tyle naskrobane. Ale praca jak praca (temat który pewnie najczęściej poruszany na tym blogu będzie) czasami kryje w sobie małe niespodziewanki, o których warto napisać :) W sumie nie codziennie się coś ciekawego dzieje ale może tak raz w tygodniu? Dziś był taki dzień. A raczej noc, bo ja nockowicz z natury i pasji :) Przyjechali my z kumplem - szoferem własnym, co nawet mi drzwi otwiera jak komuś sławnemu bo klamka od wnętrza mu nie działa, do pracy. Szkoda że nie ma takiej czapki na głowie i nie mówi do mnie "sir" ale BTW. Wchodząc do środka dostrzegł ja na stole dwie ogromne tace z górą ciast. Na jednej tacy były to takie rożki posypane cukrem pudrem, a w środku masa z bitej śmietany, sporo ich było nawet a na drugiej tacy ciasto z masą orzechową w środku a na powierzchni różnego rodzaju orzeszki lepiące się w miodzie. To chyba ciasto orzechowe było :p Ślinka mi pociekła jak skurczysyn ale nikt nie zaproponował więc się nie poczęstowałem, nie wiedziałem czyje i z jakiej okazji, więc nie ruszyłem a kusiło mnie! Nie mogłem napić się kawy, od razu trzeba było do maszyny, tam stał szef i zjeby na dzieńdobry ale nie ważne o co tam poszło, takie tam, ktoś zrobił przy mojej maszynie coś źle i nikt się przyznać nie chce, więc pytał i mnie, ale zaprzeczając że to ja dyskusja była na całego, tłumaczenia itd. Gdy sobie poszedł wkońcu, wziąłem się za robotę, jednym okiem zerkając w to co robię a drugim w górę ciasta, które to z godzinki na godzinkę ubywało... kusiło, oj kusiło ciacho... :p Wymyśliłem pomysła. Zostawiając maszynę razy trzy chyba przed przerwą, tłumacząc kierownikowi że muszę siku przechodził ja obok ciasta i... cmyknął rożka, czy sztukę orzechowego tak, by nikt nie widział :p wpychając ogromne kawały do ust znikał ja za drzwiami toalety. Mmmm jakie ono dobre... Gdy wybiła godzina pierwsza w nocy, czyli czas na przerwę, zapytał ja kierownika co to za ciasto i kto ma urodziny. Ten powiedział że nikt, wytłumaczył że to ciasto pożegnalne dla nas, od kolegi z pracy, który odchodzi bo znalazł robotę gdzie indziej. Przez to przypływa mi więcej procent szans, że zostane przyjęty na stałe ale to tak na marginesie :p Więc na moje "Ahaaaa" poczęstował ja się oficjalnie, nie ukrywając się :) Zjadł ja kilka rożków i trzy kawałki orzechowego. O wpół do drugiej przerwa minęła, powróciwszy do maszyny nie mogłem przestać przyglądać się obu tacom. I znów zachciało mi się pseudosiku, i znów przeszedł ja obok tacy wpychając sobie sporawy kawałek do ust. Wtem wyskakuje kierownik zza komputera i pyta:
Kierownik: "Ty znowu siku?"
Ja, z pełną buzią: "Mhhmm"
Kierownik: "Co Ty znowu żresz?
Ja: "Bołoł, bołom łoł łu"
Kierownik: "Znowu ciasto? Nie masz już dość żarłoku?"
Ja: (klepie się po brzuchu i przytakuję) "Mhhmm..."
Kierownik: "Człowieku, tace prawie puste a to dla wszystkich miało być, na trzy zmiany!"
Ja: (Zakrztusiłem się, kaszlę, łapię butelkę swego napoju i popijam) "Ta? Eeee... Ale ja myślałem, że to tylko dla naszej zmiany"
Kierownik, śmieje się: "Hahah, nie, to dla wszystkich miało być, po jednym rogaliku i po jednym kawałku ciasta dla każdego a Ty prawie wszystko zeżarłeś!"
Ja, z głupią miną rozkładam ręce: "No nie wiedziałem... chodź, pokroimy resztę na małe kawałeczki, nie skapną się"
Kierownik, śmieje się głośniej "wspomnę to w protokole, agencja z pęsji Ci potrąci a cała reszta znienawidzi"

Ej, no co? Co ja poradze na brak komunikacji między pracownikami w tej firmie??? Nikt mi nie powiedział że to dla wszystkich! ...no dobra, nie spytałem :p Ale kara i tak mnie nie ominęła. Maszyna opryskała mnie całego tym materiałem, którym produkuję, cały uwalony byłem od kolan aż po twarz. Wytrzeć nie da rady bo to w stanie płynnym, po wydobyciu się na zewnątrz schnie i twardnieje w ciągu kilku sekund więc w wannie drapanko aż do czerwoności skóry :p Tak to bywa jak koncentruje się na tacy pełnej ciasta a nie na tym, co się robi :)

4 komentarze:

  1. żarłoku ty ha ha ha...ptasie mleczko jeszcze jest więc się streszczaj robaczku ha ha ha ;D

    pozdrawiam ---S----

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehe osz Ty ciastożerco :P ale kierownik naprawdę był zły? Czy tak pół żartem gadał o tym potrąceniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To sie okaże na wycinku z wypłaty :p Nie no, żartował tylko. Chyba :D

      Usuń
  3. Ej Ty nie jedz tyle bo będziesz gruby i brzydki ^^ Ja nie wiem jak to można tyle slodkiego zjeść. Ja to zjem dwa kawałki ciasta i mam dość. Ty lepiej nie zwalniaj się z tej pracy bo będziesz musiał na pożegnanie dużo ciasta przynieść haha :D ...S... :* :*

    OdpowiedzUsuń