piątek, 13 lipca 2012

Początki są zawsze trudne...

Blog... czasami mam ochotę wyrzucić z siebie wszystko, co mam do powiedzenia. Przestać się męczyć, dusić, po prostu wygadać się komuś, nawet nie prosząc o poradę, pomoc czy coś w tym rodzaju a bardziej o zrozumienie. Istnieją w moim życiu bowiem momenty, które są po prostu tak pokręcone, tak niewytłumaczalne jak zjawiska paranormalne... dużo ich jest i często się przytrafiają. Jednak zagadać kogoś, pogadać o tym, wyżucić gniew z siebie w ten sposób i nie inny (jak na przykład ludzie którzy coś rozwalą, komuś przywalą itp) to też nie rozwiązanie na wieczność. Niejeden ma swoje własne problemy i chciał by do tego jeszcze wysłuchiwać moje. Były czasy, w których robiłem to bez przerwy nie wiedząc co robię a potem dziwiłem się, że uciekali albo słuchać mnie nie chcieli. Jednak przyhamowałem. To doprowadziło do duszenia wszystkiego we mnie a to nie jest doskonały pomysł bo znam siebie. Boje się że (ponownie)  wybuchnę, raniąc tym siebie samego oraz innych w moim otoczeniu...

Pewna czerwonowłosa istotka prowadzi od kilku lat bloga. Gdy ją poznałem, pokazała mi go, poprosiła bym poczytał oraz zostawiał u niej komentarze. Naturalnie skożystałem ale zauważyłem że nie komentowałem u niej tego co ona napisała a to, co ja bym zrobił, jak się zachował w pewnych sytuacjach, wspomnianych w jej notkach. Po długim czasie zrozumiałem że tak nie powinno być, cały czas tylko "Ja bym to, ja bym tamto czy siamto, Ja, Ja, Ja" a komentarze zazwyczaj na pół stronicy! Pomagało mi to wygadać się, fakt, ale po jakimś czasie brzydziło i ponownie czytając samego siebie stwierdziłem, że prowadze własnego bloga w jej komentarzach. Zwróciłem się do niej z tym. Nie raz zaproponowała mi pomoc w stworzeniu bloga dla mnie ale ja się zawsze krępowałem, z powodu tego że jestem facetem, z powodu wieku oraz tego, że nie wiedział bym co pisać. Dziś przyszedł jednak ten dzień, w którym zaproponowała to poraz kolejny. Zgodziłem się wkońcu i Owocem naszej wspólnej pracy jest ten oto skromny blog i pierwsza notka. Początki są bardzo trudne, ale od teraz myślę, że wypełni się on wieloma interesującymi notkami a moja dusza uspokoi się nieco, gdy opowiem na blogu co znów dziwnego przeżyłem. Dziękuję za pomoc Vill :)

3 komentarze:

  1. Ależ nie ma za co ;-) Jak już powiedziałam wcześniej - do usług ;-) Mam nadzieję, że Twój blog pomoże Ci w takim samym (lub chociaż zbliżonym) stopniu jak i mnie ;-)
    Ja ze swej strony obiecuje zostać równie co Ty wiernym czytelnikiem ;-) U mnie w linkach już jestem, mam nadzieję, ze wkrótce znajdzie Cię więcej osób ;) A nawet jeśli nie, to nie ważne, bo blog jest przede wszystkim dla Ciebie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. *U mnie w linkach już jesteś (tak to jest, jak człowiek, czy też wampir, spieszy się jak pisze ^ ^ )

    OdpowiedzUsuń
  3. Tomuś-powiem Ci,że jestem pod ogromnym wrażeniem i bardzo sie ciesze,że zaczołes pisac....Tym bardziej,że Cię znam i wiem jakim zamkniętym w sobie byłes człowiekiem.Początki jak wiadomo są trudne-ale potem idzie juz z górki;-)Tak więc ja trzymam kciuki za Ciebie i za to aby wszystko się poukładało!!!Bo jesteś naprawde wartosciowym człowiekiem i zasługujesz na to aby Twój los w koncu się odmienił;-)Pozdrawiam Kasia;-)

    OdpowiedzUsuń