Ulga! Jaki ogromny ciężar spadł mi z pleców, który nosiłem na nich przez niemal osiem miesięcy! Tak się cieszę... podskakuję pod sufit, stukam głową w niego "stuk, puk, dub, jeb, hop, sru" ale nic mi to nie robi! Tynk pruszy się na dywan, gwiazdki krążą wokół czerepa i to w jaskrawy dzień, guz za guzem i guz na guzie ale co mi tam :) Lekki jak motylek mam ochotę wyskoczyć przez barierkę na balkonie... nie, nie brałem prochów czy zielska, nie upiłem się czy w jaki kolwiek sposób zaburzyłem świadomość, nie utraciłem stabilności psychozy o nie, po prostu... ufffffffff... aż mi się odbiło :P
Był se ja w urzędzie pracy. Jak wiadomo, klątwa siwogłowej rozruch...szanej, brzeskiej cyganki spod bedeku, ta z tą niedopitą flachą spirytusa z kości alpaki - o smaku łuszczącej się fretki, cholerna klątwa która na mnie leży od dzieciństwa odezwała się ponownie... a mianowicie to autobus przyjechał pięć minut później niż powinien. Dzieciarnia kilka przystanków dalej zatrzymała nas na jakieś dwie minuty, potem była jeszcze budowa po drodze, autobus do mojego celu dojechał niemal pół godziny później. Ja biegiem na termin, tylko wlazłem do biura i już zjeby. Na te zjeby zareagował ja niezmiernie agresywnie. Rozkrzyczał się ja, ba, rozdarł jak nie wiem kto, ale gościu jednak młody i miły dał radę mnie uspokoić. Pogadali my o tym i owakim oraz o mojej sytuacji. Rozmowa półgodzinna ale nic z niej nie wywnioskowałem, tak samo jak i mój rozmówca nie wywnioskował nic. W sumie mogłem zadzwonić tylko i nie jechać bo i tak suma sumarum nic z tej rozmowy pozytywnego nie wyszło ale prawo prawem, musiałem się zjawić i ch... no. Zapytałem o parę groszy zaliczki lub wogóle jakiejś pomocy do pierwszego, ale tak bidny jak tam wlazłem, tak bidniejszy jeszcze wyszedłem. Zatem treptam se ja po mieście zrezygnowany, czekając na kolejny atak cygańskiej klątwy. Długo czekać jam nie musiał, spojżał ja tylko na rozkład jazdy autobusa powrotnego i stwierdził, że następny kursuje jakieś dwie i pół godziny później... machnął ja ręką obojętnie, nie dziwiąc się temu. Polazł ja se na spacer, gdzie jaką tanią kawke wyczaić. Przeszedł ja przez rynek, gdy nad głową zabłysnął mi znak z napisem RANDSTAD. Agencja jedna, która oferuje stanowiska pracy tu i uwdzie. Jednak mysląc o klątwie przeszedł ja obojętnie bo przesz "kiedyś tam byłem, od razu o prawko pytali, dostali CV i inne dane o mnie i się więcej nie zgłosili" Ale... tu nagle coś mnie jak by dupło w pierś a w głowie STÓJ! WEJDŹ TAM! więc ja przystanął i wlazł... pani taka gdzieś w moim wieku o blond włosach przywitała mnie ślicznie. Powiedziałem że szukam pracy, ale od razu też, źe prawka nie mam.( No co, wejść nie zaszkodzi a urzędowi pracy powiem że tam byłem, by facet widział że szukam) Ona mi na to coś o firmie gdzieś dalej stąd co dojazdu bym nie miał czyli standard ale... mam przysłać ponownie swoje CV i dane, bo moooooooooże coś się znajdzie. Zgodziłem się, zostawiłem numer telefonu, wziąłem wizytówkę i wciąż zrezygnowany polazł ja do sklepu za ostatnie grosiki nakupić makaronu. Godzina na przystanku, Bus... dziesięć minut opóźniony i lej na to że czekam ponad godzine, normalka! Potem wlazł ja do domu, telefon. Właścicielka mieszkania upomina się o czynsz. Ja znów machnąc ręką odpowiadam "tak psze pani, zapłacę psze pani, cierpliwości, krucho u mnie psze pani, proszę o zrozumienie, litości psze pani". Po odłożeniu słuchawki znów telefon. Bardziej zdołowany odbieram i smutnym głosem "Halo..." Odezwała się młoda pani o blond włosach. "Dzieńdobry panu, upszejmie pana informujemy że jak pan jeszcze zainteresowany pracą, to zaczyna pan w poniedziałek wieczór w firmie bla bla, same nocki, blisko pana domu, gratulujemy, czy pan się cieszy? dość szybko, co?" A ja... a mnie zatkało... :D HURAAAA!!! :D :D :D Jestem w szoku... nareszcie! Jaka ulga... ja teraz na prawdę boję się obudzić...

Gratuluje! Jednak czarownictwo zadziałało, tylko z lekkim opóźnieniem! :)
OdpowiedzUsuńUK i południowy zachód szwablandii to jednak jest kilka tych mil. A weź jeszcze to wzburzone morze, wichury sztormy i wysokie fale, uspokoiło się, słoneczko wyszło więc i czar bespiecznie dotarł :) Burzę po prostu odczekał ;]
UsuńAaa a Mi pierwszej o tym powiedziałeś :-P Nawet nie wiesz jak się cieszę ;-) Mówiłam że będzie dobrze tylko trzeba myśleć pozytywnie i się nie poddawać ;-) To pewnie ta Pani o blond włosach przyniosła Ci szczęście bo przecież lubisz blondynki :-P Widzisz gdybyś nie musiał czekać na ten autobus to nie miał byś tej pracy :-P Gratuluje Ci i sprawuj się tam dobrze ;-) ...S... :-*
OdpowiedzUsuńGratuluje
OdpowiedzUsuń